Makijaż permanentny Gdańsk oraz kot o imieniu Molan

Poranek z piekła rodem istnieje i ja do właśnie dziś przeżyłam. O tuż zacznę od tego że ja się nigdy w swoim życiu, nigdzie nie spóźniłam. Do dnia dzisiejszego. Byłam zawalona robotą przez co spać położyłam się dobrze po północy. Wiedziałam że będę niewyspana ponieważ następnego dnia musiałam wstać o piątej rano, jednakże nie mogłam zawalić zleceń które jak zwykle są na zaraz. Telefon z uprzednio nastawionym budzikiem podłączyłam do ładowarki i niczego nieświadoma położyłam się spać. Jak wielkie było moje zdziwienie go obudziłam się sama z siebie bez budzika o godzinie siódmej nie zrozumie nikt kto tego nie przeżył. Okazało się że mam zepsutą ładowarkę a telefon rozładował się w ciągu nocy. Byłam spóźniona już w zasadzie wszędzie. Najgorsze było to iż na ósmą rano miałam permanentny Gdańsk. Czekałam od ponad roku na tę wizytę i choćbym miała górę przenieść nie spóźnię się. Na domiar złego moja kotka molan gdzieś mi uciekła przez otwarte drzwi balkonowe. Ubierając się i jednocześnie drąc wniebogłosy „molan!” potknęłam się o pufę i upadając zwaliłam na ziemię telewizor. Apogeum mojej wściekłości osiągnęłam gdy akumulator w moim samochodzie odmówił współpracy. Byłam bliska postradania zmysłów gdy nagle zadzwonił telefon. Sekretarka z permanentny Gdańsk przeprasza ale mają poślizg ponieważ mieli awarię prądu. Szczęście w nieszczęściu. Szybko zadzwoniłam do kuzyna żeby przyjechał ogarnąć mój samochód. Cały dzień miałam na wariackich papierach a telefon będę ładować w ciągu dnia. Człowiek uczy się na błędach.